Butelkowy atak w sklepie: dwaj mężczyźni usłyszeli zarzuty karne

Brutalna bójka w jednym z miejscowych sklepów postawiła na nogi służby porządkowe i poruszyła mieszkańców. Z pozoru zwykła wymiana zdań przerodziła się w niebezpieczny atak, podczas którego posłużono się butelką jako narzędziem przemocy.

Przebieg zdarzenia i reakcja osób obecnych

Do incydentu doszło w godzinach popołudniowych, kiedy w sklepie znajdowało się kilku klientów. Dwóch mężczyzn zaatakowało przypadkowe ofiary – jeden z napastników uderzył butelką w głowę poszkodowanego, następnie zadając ciosy w okolice brzucha, podczas gdy jego wspólnik unieruchomił ofiarę. W trakcie szarpaniny ucierpiał również kolejny klient, który doznał rany dłoni. Ostatecznie napadniętym udało się odeprzeć agresorów i wypchnąć ich poza sklep, co zmusiło sprawców do ucieczki.

Zabezpieczenie dowodów i praca policji

Funkcjonariusze Policji pojawili się na miejscu niedługo po zgłoszeniu. Kluczowe dla śledztwa okazały się zapisy z monitoringu sklepowego, dzięki którym śledczy szybko ustalili personalia sprawców. W wyniku podjętych działań zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 44 i 45 lat. Zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwolił na postawienie im zarzutów związanych z przestępstwem pobicia przy użyciu niebezpiecznego przedmiotu.

Postępowanie prokuratorskie i środki zapobiegawcze

Zatrzymani mężczyźni odpowiedzą przed sądem za atak dokonany wspólnie i w porozumieniu, a jeden z nich – za użycie niebezpiecznego narzędzia podczas popełnienia przestępstwa. Grozi im kara pozbawienia wolności sięgająca nawet 8 lat. Prokurator wprowadził wobec podejrzanych dozór policyjny oraz zakazał im kontaktu z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich. Całe postępowanie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Wola.

Doświadczenie to na długo pozostanie w pamięci lokalnej społeczności. Zdarzenie w sklepie stało się przypomnieniem, jak ważne jest bezpieczeństwo w miejscach publicznych oraz szybka reakcja służb. Policja zapewnia, że dołoży wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości.

Źródło: Komenda Stołeczna Policji