Mieszkańcy Warszawy byli w tym tygodniu świadkami nietypowej interwencji drogowej, która rozpoczęła się od standardowego pomiaru prędkości, by po chwili zamienić się w wieloetapową kontrolę ujawniającą poważne naruszenia prawa. W centrum zdarzeń znalazł się kierowca zatrzymany na Alei Wieniawy-Długoszewskiego.
Kiedy rutyna zamienia się w poważne śledztwo
Wszystko zaczęło się, gdy patrol drogówki zauważył osobowy samochód poruszający się znacznie szybciej niż pozwalają na to przepisy. Pomiar wykazał przekroczenie dozwolonej prędkości o 27 km/h, co samo w sobie stanowi wykroczenie i skutkuje mandatem oraz punktami karnymi. Jednak rutynowe sprawdzenie danych kierowcy w policyjnej bazie przyniosło znacznie poważniejsze konsekwencje.
Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna widniał w rejestrach jako osoba poszukiwana. Oprócz tego, nie powinien był w ogóle prowadzić pojazdu – jego uprawnienia do kierowania zostały już wcześniej cofnięte, a prawo jazdy figurowało jako zatrzymane. W świetle prawa taka sytuacja oznacza naruszenie art. 180a Kodeksu karnego, czyli przestępstwo prowadzenia pojazdu pomimo braku uprawnień.
Samochód bez badań technicznych i zatrzymany dowód rejestracyjny
Podczas dalszych czynności okazało się, że nie tylko kierowca, ale i pojazd, którym się poruszał, nie spełniał wymogów prawnych. Samochód miał zatrzymany dowód rejestracyjny – co oznacza, że nie powinien był być użytkowany na drogach publicznych. Dodatkowo od prawie dwóch i pół roku nie przechodził obowiązkowego przeglądu technicznego. Te zaniedbania nie tylko grożą karą administracyjną, ale realnie zwiększają ryzyko na drodze dla wszystkich uczestników ruchu.
Funkcjonariusze zauważyli też inne uchybienia, takie jak brak zapiętych pasów bezpieczeństwa przez kierowcę oraz niespełnianie przez pojazd podstawowych norm wyposażenia. Łącznie lista naruszeń obejmowała zarówno kwestie związane z dokumentacją, jak i technicznym stanem pojazdu, a także bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa podróżujących.
Skutki prawne i finansowe: wysokie mandaty oraz sprawa w sądzie
Za zdiagnozowane wykroczenia kierowca został ukarany mandatami na łączną kwotę 1400 zł oraz otrzymał 15 punktów karnych. Jednak to nie koniec konsekwencji – za prowadzenie pojazdu pomimo cofniętych uprawnień mężczyzna będzie odpowiadać przed sądem, gdzie grożą mu znacznie poważniejsze sankcje niż tylko grzywna.
Opisywana interwencja to przykład, jak codzienne czynności służb drogowych mogą doprowadzić do wykrycia znacznych naruszeń prawa. Dzięki czujności i skrupulatności funkcjonariuszy na warszawskich ulicach udało się wyeliminować z ruchu zarówno osobę, jak i pojazd, które stanowiły realne zagrożenie dla bezpieczeństwa innych użytkowników dróg.
Źródło: Komenda Stołeczna Policji
